<title_newspaper="Zielony sztandar">
<title_article="Musimy zmienić oblicze wsi">
<author_1="Mikrut Jan">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="6">
<date="1950-06-04">
<period="t">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Z wiosną zazwyczaj robi się najważniejsze porządki w gospodarstwie. Wietrzy się i odświeża mieszkania, a dzieci radośnie wybiegają w pole, ciesząc się świeżym powietrzem. Dobry rolnik nie zapomina także i o oborze — reszty dokona ciepły wiosenny deszcz, spłukując zimową pleśń.
W ciągu pięciolecia odrodzonej Polski wymieciono dużo śmiecia z życia politycznego, społecznego i kulturalnego. A najwięcej chyba dokonano na odcinku gospodarczym. Otwarły się na oścież wrota dla ludzi pracy — a indywidualne dążenia przeradzają się stopniowo w pracę zespołową służącą szerokiemu ogółowi.
Odbudowuje się miasta, w których powstają nowe gmachy publiczne, osiedla robotnicze, szkoły i szpitale.
A wieś? Nasza wieś, niestety, ciągle jeszcze ciągnie się w ogonie ogólnego postępu. Wprawdzie na pewnych odcinkach rusza powoli spółdzielczość produkcyjna, powstają nowe szkoły — lecz na ogół nie widać tego entuzjazmu pracy, szczególnie jeśli chodzi o pracę mającą znaczenie społeczne. A można by przy niezbyt dużym wysiłku zbiorowym zmienić wewnętrzny i zewnętrzny wygląd wsi.
Gdy jedziemy przez pierwszą lepszą wioskę, to aż wstyd patrzeć tyle widzimy tam zaniedbań i umyślnego szkodnictwa psującego obraz wsi. Nierzadko jeszcze gnojówka — ten cenny nawóz — sączy się do przydrożnych rowów, zatruwając powietrze. Gromadzkie pastwiska także przedstawiają nędzny obraz. Kto chce i gdzie chce kopie doły na ziemniaki, których nigdy potem nie zarówna. Takie pastwisko ma wygląd pobojowiska, chociaż wojna już dawno minęła. Natomiast w takiej gromadzie nie ma boiska sportowego, na którym młodzież szkolna i dorastająca mogłaby na godziwej rozrywce spędzić czas po pracy.
Na tym cmentarzysku rosną bujnie wszelkiego rodzaju chwasty, które jesienią wiatr rozsiewa po polach. Nie lepiej przedstawiają się nasze ogrody i sady w których rosną bujnie pokrzywy i wierzby — „te przeklęte ozdoby naszej ojczyzny” — jak to powiedział Al. Świętochowski.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>